sobota, 11 lipca 2009
Es gibt nichts mehr zu reden...
Kolejne dni mijają, czas nie zatrzymał się specjalnie dla mnie. Naiwne mrzonki o wspaniałym życiu pryskają niczym mydlane bańki, blaknął jak zbyt wiele razy prane stare koszulki... Czyżbym podchodził pesymizmem? Dziś właśnie tak jest, nie chce mi się nawet cieszyć bo jakoś nie potrafię... Jutro jest nowy dzień i tego nadal się trzymam, poszukam swojego uśmiechu jutro, dziś będzie stała mina, której już dawno nie nosiłem, z półki: 'Spierdalaj bo jestem wkurwiony'
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
No tak. I nikt nie robi mi aż tak zajebistych naleśników ;]
/ Panna K.
Prześlij komentarz