środa, 4 marca 2009
Take my hand, take my life...
Ostatnie dni były istną gehenną... Widocznie musiałem to przejść, nie wiem jak będzie dalej. Przyjąłem to z pokorą, w końcu musi być gorzej, by kiedyś było lepiej... Mimo melancholijnego usposobienia, nie potrafię być obojętny, gdy ktoś kogo lubię jest smutny... Ja mogę być najsmutniejszym człowiekiem na ziemi, ale nie osoby w moim otoczeniu, nie Ci na których mi zależy, staram się ich pokrzepić, choćby głupim batonem... Zabrzmiało jak bym kupował ich uśmiech, ja jedynie lubię życzliwych i radosnych ludzi. Uśmiechnij się i idź dalej...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
: )
czyzby to do mnie kierowana byla notka? /Monia
Prześlij komentarz