środa, 11 marca 2009

Breathe for love tomorrow...

Wspaniałe wieczory, w wyśmienitym towarzystwie i oczywiście przyprawione masą śmiechu... Nie z każdym potrafię aż tak swobodnie się czuć, jednak nie ma to jak przyjaźń... Takie spotkania uświadamiają mnie jak bardzo będzie mi brakowało moich bliskich... Już dawno nie mieliśmy okazji spotkać się, przypomnieliśmy sobie wakacyjne imprezowanie i "zapijanie" smutków. Było bosko, ale akurat to jest oczywiste, czemu niby z Damianem i Sylwią miałoby być inaczej!
Najtańsze wino na statoilu mnie urzekło :)
Dogoniła mnie mała refleksja, że z naszej trójki to ja jestem sam, ale to nic nowego... Zazwyczaj ktoś jest sam... Glove też ma swojego księcia... Ja z kolei mam swoich przyjaciół i siebie samego, to też jest wiele! Wszyscy powtarzają, że jak wyjadę do Krakowa to wszystko się zmieni, zobaczymy... Może się zmieni, a może jednak nie... To naiwne myśleć, że nagle wszystko się ułoży, jednak wiem, ze wiele się zmieni i to bardzo!

Brak komentarzy: