środa, 25 lutego 2009
If I were...
Niekiedy zastanawiam się, jak to jest? Słyszysz kilka nut, połączonych ze śpiewem, zwykłe dysonanse, często niespójne dźwięki... i... Zaczynasz płakać, śmiać się. Wywołuje to w Tobie tak ogromne emocje, ze nie potrafisz się powstrzymać, musisz zareagować. Myślę o tym, czemu akurat ja jestem tak wrażliwy na tego typu bodźce... Gdzieś to mam jak odbierają to inni, jednak frapujące jest to, że nie potrafię wtedy trzymać swoich emocji na wodzy, a przecież nauczyłem się tego... Potrafię powstrzymać łzy, nawet wtedy gdy ból jest niemalże zabójczy... Dlaczego właśnie gdy słucham muzyki nie potrafię? Może przez te wszystkie obrazy w mojej głowie, skojarzenia, wspomnienia... Kiedyś, pewna osoba powiedziała mi, ze niektórzy tak mają, i że nawet jest to zdiagnozowane jako wrażliwość na sztukę... Możliwe, a zapewne jest to prawdą, ja jednak nadal będę się nad tym zastanawiał, może coś mądrzejszego mi do głowy wpadnie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
bo 'jak się zakochasz w muzyce to już cię nie puści'
/Panna K.
Prześlij komentarz