Naszła zmiana, z czarnego na rude, z rudego na bardziej rude... Ciekawe, a większe zmiany... Hop siup zmiana dup! Właśnie, wszyscy zmienni są! Dziwią mnie te wszystkie chimery, choć w gruncie rzeczy wcale nie powinny. Sam przecież się zmieniam, tak jak zmieniają się pory dnia, roku... Każdy rok jest inny więc nic nie może pozostać stałe... Dążymy do nieistniejącej idylli, pragnąc zamknąć się w mydlanej bańce i gdy już w niej jesteśmy, jest pięknie, a gdy pęka? Kolorowo z pewnością nie jest, ale od tego jest właśnie twardy tyłek, by nie stłuc go sobie zbyt mocno przy upadku ze znacznej wysokości, ewentualnie od sowitego kopniaka...
Jak dotychczas, moje wątpliwości co do lipca nie były zbyt mocno rozwiane, wręcz kłębiły się nad moją głową, niczym burzowe chmury... Jednak rozmowa czyni cuda! Dziękuję bardzo za wsparcie,o jest to wręcz nieocenione. Moje wątpliwości nie rozmyły się niczym kilogram tapety na pokemońskiej facjacie podczas deszczu, ale jednak osiągnąłem pewien stan spokoju ducha więc jest dobrze...
Jak zwykle, lenistwo potęguje nade mną, ale jakoś trzeba je zwalczać... Ładniejsza pogoda z pewnością je przegoni...
poniedziałek, 9 lutego 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

3 komentarze:
A jak wyrobić sobie ten twardy tyłek?
Panna K.
Trzeba tak, jak ja doświadczyć życia i jego uroków
Zazdroszczę, bo życie mnie też trochę skopało, ale twardego tyłka nadal nie mam.
P.K.
Prześlij komentarz