Masa radości, kilka porażek, tony przemyśleń... Takie właśnie jest życie choć radość i porażki niby powinno się zamienić miejscami, ja jednak wolę je w tej kolejności. Mimo wszelkich przeciwieństw wierzę w szczęście. Widocznie już tak naiwny jestem... Może jedynie jestem easy-going, albo mam już dość wszelkich pretensji, niedomówień i tłumaczeń. Nie chcę odgrzewać starych, przetrawionych kotletów... Tak samo, jak nie dla mnie ci wszyscy ludzie co uważają, że mnie znają lub chciałyby poznać, przecież i tak wszyscy napiszą swój scenariusz... Każdy znajdzie swoją rację we mnie, będzie uważał, że zna mnie, jednocześnie gówno o mnie wiedząc. Tak, mam niewyparzoną buzię i wiem, potrafię się do tego przyznać i to jest piękne, albo to akceptujesz, albo żegnaj, a im więcej tych rozstań tym lepiej.
Przekonałem się, że sprawdzeni ludzie zawsze będą gotowi, zawsze będą w stanie, zawsze... właśnie, będą, a co do innych... Po co w ogóle są?
Wspaniałe urodziny z wyłączonym telefonem. Ci co chcieli, znaleźli sposób by się skontaktować ze mną, choćby na gg czy gronie, czy też inną drogą. Właśnie ci ludzie są warci uwagi, bo właśnie oni dbają o ten mały, dość dziwny grymas na mojej twarzy, co można by było nazwać uśmiechem... Jak zawsze rozmowa z mamą uspokaja. Cieszę się, że już oswoiła się z moim wyborem i jak wiedziałem, nie zostawi mnie, w końcu jest moją mamą. Już dawno myśl o niej nie była mnie tak blisko, znowu ból przeszył mi serce, przypomniałem sobie jak bardzo za nią tęsknię i jak bardzo chciałbym być jej idealnym synem, choć wiem, że nim nie będę, wiem, że sprawię by była ze mnie dumna. To właśnie jest życie, nie rozpieszcza i nie tuli do piersi, częściej karci i biję po tyłku, ale i tak warto jest dostawać cięgi, tylko po to by powiedzieć: 'dałem radę skórwysyny!'.
Przekonałem się, że sprawdzeni ludzie zawsze będą gotowi, zawsze będą w stanie, zawsze... właśnie, będą, a co do innych... Po co w ogóle są?
Wspaniałe urodziny z wyłączonym telefonem. Ci co chcieli, znaleźli sposób by się skontaktować ze mną, choćby na gg czy gronie, czy też inną drogą. Właśnie ci ludzie są warci uwagi, bo właśnie oni dbają o ten mały, dość dziwny grymas na mojej twarzy, co można by było nazwać uśmiechem... Jak zawsze rozmowa z mamą uspokaja. Cieszę się, że już oswoiła się z moim wyborem i jak wiedziałem, nie zostawi mnie, w końcu jest moją mamą. Już dawno myśl o niej nie była mnie tak blisko, znowu ból przeszył mi serce, przypomniałem sobie jak bardzo za nią tęsknię i jak bardzo chciałbym być jej idealnym synem, choć wiem, że nim nie będę, wiem, że sprawię by była ze mnie dumna. To właśnie jest życie, nie rozpieszcza i nie tuli do piersi, częściej karci i biję po tyłku, ale i tak warto jest dostawać cięgi, tylko po to by powiedzieć: 'dałem radę skórwysyny!'.
'Poszedłem na kupichę bo mi z kutafundy gile wylecieli...'
Nie mogłem się oprzeć!
Kaśku 4 U <3
Kaśku 4 U <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz