Zadziwiające jak gówniane można się poczuć, przypominając sobie pewne zdarzenia, niektórych ludzi, wszystkie sytuacje... Nie sądziłem, że kiedykolwiek to wróci... a jednak. Mogę sobie tłumaczyć i inni też mogą, ale niektórych rzeczy nie da się wymazać, a przeszłość może czasem prześladować. Wystarczyło jedno spojrzenie w ekran monitora i... właśnie... łzy. Niesamowite z jaką łatwością niektórym wszystko przychodzi, a oni jeszcze mają czelność narzekać, że jest niby źle! Ja, na wszystko co mam, musiałem zapracować, niczego nie dostałem, nawet nie śmiałem prosić...
Chciałbym wszystko zmienić, zostawić za sobą, ale nie uciec, a stawić czoła całemu brudowi jak kłębi się w mojej głowie i porzucić to gdzieś za sobą... Życie nie jest bajką i już nie raz dość boleśnie się o tym przekonałem, ale ja przecież już nie jestem z tych co pozwalają się kopać życiu jak tylko popadnie. Każdy ma swoje granice wytrzymałości, tak jak każdy w mniejszym lub większym stopniu daje z siebie robić durnia. Mogę się wygłupiać, ale do pewnego momentu, potem jestem już nie miły i to nie tak jak zwykle.
Nie pozwolę by ktokolwiek mi ubliżał, to już było i nigdy więcej nie wróci. Ja też potrafię w dość nieelegancki jak i dość wysublimowany sposób dogadać, każdemu, kto tylko się nawinie i podpadnie mi.
Znowu czekam, teraz wiem do kiedy i na co się piszę. Wiele osób nie jest usatysfakcjonowanych tym faktem, chyba najbardziej moja mama, ale wie, że nie mogę patrzeć na innych, a sam układać sobie życie. Wszystko ułoży się samo, w swoim czasie. Jak na razie znowu trwam w zawieszeniu i sycę się detalami, tymi co tak pięknie ubarwiają życie. Czasem zwykły uśmiech, niewinny gest, spojrzenie, a nawet proste pytania znaczą więcej niż niejeden wzniosły czyn.
niedziela, 14 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Czytam tą notkę i wydaje mi się jakbym czytała o sobie. Najważniejsze osoby w życiu powtarzają mi, że wspomnieniami żyć nie można, niby wiem, ale teorię w praktyce zastosować ciężko.
To co było wraca i bywa, że sieje spustoszenie tego, co udało mi się w jakimś czasie stworzyć.
Jeśli chodzi o ubliżanie komuś – słowo to fundament życia, potrafi ranić, ale piszesz, że dużo przeżyłeś, więc jesteś silny. Dobrze, że masz szacunek do samego siebie.
:)
Panna K.
Ciekawe i prawdziwe:)
[bearpull]
Prześlij komentarz